piątek, 23 lutego 2018

Szkolne problemy-Rube

 Błagałam właśnie kolegę z klasy, żeby dał mi korki z matmy, gdy szybko podszedł do mnie Robert i wziął mnie na bok. Poprosił żebym poszła z nim wieczorem do clubu. Sam ten fakt mnie rozwalił, a do tego jeszcze jego mina... zgodziłam się, bo co innego miała bym zrobić? Nie pytałam, stwierdziłam że spytam w clubie. Nagle minęła mi postać biegnącego Alexa... Źle, źle, źle, bardzo nie dobrze. Puściłam się za nim pędem, wołając go i mając nadzieję, że nie wpadnie pod jakieś auto. W końcu skulił się na jakiejś ławce w parku, pod jakimś drzewem. Dopadłam go i przytuliłam.
-Ciii... Już, już spokojnie. Wszystko jest dobrze-uspakajałam go spokojnie. Pozwoliłam mu się wypłakać. Odsunęłam się dopiero, gdy się uspokoił, i to i tak tylko na tyle, żeby zobaczyć tylko jego twarz.-No już, już skarbie. Co się stało?-zapytałam go, przecierając mu policzki ręką.-Kto ci co zrobił? Powiedz, a zabije go. I chyba nie tylko...-urwałam przerażona. Przecież Robert miał z nim rozmawiać... Ale... Przytuliłam go mocniej.-Płaczesz przez Roberta, prawda?-zapytałam cichutko i spokojnie. On tylko kiwnął głową.-Zrobił ci coś w sali?-zapytałam, chodź słowa zatrzymywały się w moim gardle. On pokiwał przecząco, a zaraz znów się rozpłakał. Tuliłam go czułe i delikatnie głaskałam.-Wiem że się boisz... Też pewnie bym się bała Na twoim miejscu... Ale znam Roberta... Nic ci nie zrobił, skoro tak mówi, zaręczam. W wbrew pozorom, to dobry chłopak. Z resztą, nie ważne... Choć. Pójdziemy do galerii. I ogarnij się, dziewczyno-zaśmiałam się i wyciągnęłam go do galerii. Nie pozwoliłam mu myśleć o głupotach, obrzucając go toną ciuchów do przymierzenia, albo pokazując mu tę na mnie. Na koniec, sam zaciągał mnie do sklepów. Gdy nagle znaleźliśmy się w jednym ze sklepów, które należały do Roberta, zadrżałam. Nie psułam mu zabawy, ale nie mogłam być pewna że zaraz nie pojawi się tu Robert. Alex był jednak zakopany w ciuchach po uszy. Dopiero gdy zobaczył cenę, wrócił do swojego poprzedniego stanu. Podeszłam do niego.-I pomyśleć, że za to że laska da sobie zrobić zdjęcie w takim ciuszku, dostaje go.-Mina Alexa mówiła wszystko. Spojrzałam na niego i nie mogłam już dalej milczeć.- To sieć sklepów Roberta, stąd wiem. Mało osób u nas w szkole wie o tym że to jego firma. Większość skupia się na tym że jest dziany.-położyłam mu rękę na ramieniu.-Zaufaj mi. Robert cię lubi, a to dużo znaczy. Nie zrobił by ci krzywdy. Wręcz przeciwnie. Sam fakt że ma pod sobą najlepsze, importowane stylistki prosto z Francji, a proponuję prace tobie, to już coś znaczy. Nie każe ci go lubić, ale po waszej rozmowie... Był przybity. Po za tym, to może być dla ciebie prawdziwa szansa. I zarobki są... No, nie małe. Posiedzisz z modelkami 6h... Nawet to nie tak, bo robisz makijaż modelce, urywasz się na kawę, albo na zakupy... A jak cię potrzebują, przydupas Roberta przybiegnie cię błagać żebyś poprawił modelce makijaż, bo się rozpłynął, albo się rozmazała. Po tych 6h dostajesz... No sporo, zależy co i jak zrobisz. Modelki to tak od 200 do 3000, a makijażystki... z 1000 na pewno. Więc to przemyśl. Ja ci mówię jak jest, bo raz mu pomogłam.-zaśmiałam się.-Potrzebował modelki z miskami większymi niż B. W każdym razie, na górze otworzyli nową lodziarnie, ja stawiam.-nachyliłam się nad nim.-Chłopak który tam sprzedaje zarywa do mnie, to może uda mi się załatwić zniżkę-szepnęłam, śmiejąc się. Złapałam go za rękę i zaprowadziłam do lodziarni. Zamówiłam lody, zajęliśmy stolik i przeprosiłam go na chwile, żeby skorzystać z toalety.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz