poniedziałek, 26 lutego 2018

Dwight - James

Pierwszy raz z Dwightem rozmawiałem na angielskim, wyraźnie był rozkojarzony. Zerkał na mnie, co dawało mi w pewnym sensie satysfakcję. Przy spotkaniu naszych spojrzeń uśmiechnąłem się ponętnie na co się trochę speszył. Pomogłem mu znaleźć fragment do czytania. Podczas lunchu udałem się od razu do biblioteki biorąc parę książek, co lepsze była to moja ostatnia lekcja. Wziąłem jakiś kryminał, usiadłem w pierwszym lepszym miejscu i czytałem. Dopóki Dwight nie usiadł naprzeciwko, przy każdym przewróceniu strony zerkałem na niego, zupełnie jakbym wypominał mu wolne czytanie. W końcu postanowił wyjść, nawet się ze mną żegnając. "Dozobaczenia", jedyne co mi przeszło przez myśl i beznamiętnie przeszedłem do czytania. Wróciłem do domu jakoś wieczorem, było dość późno, bo aby czytać musiałem zapalić światło. Nawet nie wiem kiedy, ale zasnąłem nad jakąś psychologiczną książką. Obudziłem się dość wcześnie, za wcześnie, zdecydowanie. Czułem się tak jakbym był na kacu a pierwszą myślą po przebudzeniu był Dwight. Dlaczego on?  Prawdopodobnie śnił mi się poprzedni dzień i jakoś tak wyszło. Mimo wszystko napisałem krótki wiersz skierowany tylko i wyłącznie do niego.
"Skoro nie umiesz czytać,
Czytaj jakbyś umiał.
Nie umiesz mówić?
Myśl jakbyś był na wakacjach.
Co jeżeli nie masz ochoty?
Wyrwij ją z piersi duchoty."
Szósta, wciąż zbyt wcześnie aby pomyśleć o śniadaniu, za późno by iść spać.
***
Przed szkołą kupiłem jeszcze jakąś kawę w pobliskiej kawiarni. Jej zapach przepełniał mnie jakąś dziwną radością. Fakt faktem ostatnią prawdziwą kawę piłem pół roku temu, któregoś razu z tego starego ekspresu do kawy który zginął gdzieś na strychu. Gdzieś koło szkoły ktoś się z kimś bił, akurat dostrzegłem Kate, idealnego posłańca.
-Hej! Dasz to Dwightowi? - Podałem jej małą kopertę - Tylko nie mów że to ode mnie. - upomniałem ją i posłałem przyjazne spojrzenie. Przytaknęła i udaliśmy się w przeciwne strony. Lekcje minęły dość szybko i przyszła pora na lunch. Nie spodziewałem się nawet ze Dwight do mnie przyjdzie, a jednak.
- Cześć James - jego głos wydawał się lekko drżący.
- Cześć - posłałem mu uśmieszek i wróciłem do jedzenia. Cisza była lekko przytłaczająca, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Co jakiś czas zerkałem na niego czując jego spojrzenie na mnie. Uśmiech nie schodził mi z ust. W końcu znowu nie wytrzymał tego napięcia.
- Siadaj - zdziwiony usiadł i patrzyliśmy sobie w oczy. - Czemu wczoraj tak szybko uciekłeś z biblioteki? - upiłem łyk herbaty.
- Musiałem już iść, tak po prostu. - uśmiechnąłem się ponętnie na co się zaczerwienił. Założyłem na siebie ręce i pochyliłem lekko do przodu.
- Co powiesz na jakąś dłuższą pogadanke? - spytałem jakby zamyslony.
- Muszę to przemyśleć - i jak na zawołanie zadzwonił dzwonek. Wstaliśmy i jakoś po cichu Dwight chciał się wymknąć, co nie powiem, udało mu się. Zobaczyłem jeszcze jak Kate wręcza mu kopertę z wierszykiem.
Po szkole zauważyłem jak nie zawadzając nikomu chce się udać w stronę sklepu. Oczywiście nie mogłem tak tego zostawić i zupełnie przypadkowo znalazłem się tuż za nim. Szedł do central parku, wyjątkowo było mało osób. Zatrzymał się, wyczułem jego niepewność więc schowałem się za drzewem. Rozejrzał się niepewnie i ruszył dalej. Udałem się za nim, a w odpowiednim miejscu dotknąłem w sposób trochę dwuznaczny. Przejechałem palcami od jego dłoni w górę, a gdy odwrócił się uśmiechnąłem się jak zwykle.
- Czy Ty mnie śledziłeś?- spytał niepewnie.
- Nie, przechodziłem w okolicy.
- A czemu mnie dotknąłeś? - wydawał się lekko hmm, zaniepokojony?
- Przypadkowo, chciałem Cię złapać za ramię byś się nie przestały i jakoś tak wyszło. - wzruszyłem ramionami - Przemyślałeś czy nadal myślisz nad dłuższą rozmową? - Patrzyłem się z zaciekawieniem na niego, mógłby być interesującą osobą do dłuższej rozmowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz