sobota, 24 lutego 2018

,,Oceans"- Simon

Dzień drugi

,,♥" Looking in the mirror like 
Maybe I will find myself tonight 
I ask for a better mind 

Odłożyłem książki do szafki, przy okazji delikatnie przejeżdżając dłonią po ich grzbietach. Uwielbiam to robić. Tak niepozorny gest, a potrafi natychmiast uspokoić moje rozszalałe myśli...
Delektowałem się tym magicznym momentem, trwając w bezruchu i wsłuchując się w melodię płynącą z słuchawek.
 Then tap into the sight through my third eye
I had never realized 
I thought I had a chosen my design 
I thought I was broken all this time

,,Coś w tym jest…” w zamyśleniu powoli przymknąłem drzwiczki, chcąc je zamknąć.
- Hej piękny!- odezwał się chłopak oparty o sąsiednią szafkę.
Przestraszyłem się i odskakując lekko w tył, upuściłem trzymane w rękach notatki z literatury. W końcu byłem pewien, że jeszcze przed chwilą w ogóle nikogo tutaj nie było.
Oczywiście fobia społeczna natychmiast dała o sobie znać i poza ogólnym przerażeniem, z całych sił starałem się nie zacząć panikować. „Spokojnie Simon. Nic się nie stało. Uspokój się.” Nie patrząc na chłopaka, bez słowa przykucnąłem i drżącymi rękami zacząłem zbierać porozrzucane kartki. Przyspieszając z każdą kolejną sekundą, po chwili trzymałem już wszystko co znalazło się na podłodze i niedbale układając kartki w stosik, pospiesznie przystąpiłem do ewakuacji z korytarza.
- Ej!- chłopak złapał mnie za ramię.
„Boże, Boże, Boże, czego on chce, dlaczego nie może mnie zostawić i pozwolić mi jak najszybciej odejść i zaszyć gdzieś w jakimś kącie… Simon spokój! Weź głęboki wdech i odwróć się do niego.”
Odetchnąłem i bardzo powoli odwróciłem się w stronę chłopaka, który ku mojemu zdziwieniu zaczął śpiewać piosenkę, którą słuchałem jeszcze przed chwilą:
- I feel worthless. Maybe I should open the drawer… Burn the pages. Write poems with the ash on the floor. Pour the ink, into the sink… And watch it drain from the shore…
Jestem pewny, że czas zatrzymał się na te 20 sekund. Dopiero gdy kończył ostatnie zdanie odważyłem się podnieść wzrok i spojrzeć mu w oczy, wcześniej po prostu stałem i gapiłem się w podłogę nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić. Zwyczajnie mnie zamurowało. Chłopak patrzył na mnie przepraszająco, choć widziałem iskierki lekkiego rozbawienia gdzieś w głębi jego brązowych oczu. Całkowicie przestałem ogarniać co się dzieje. Otworzyłem usta, chcąc coś powiedzieć, ale tak właściwie nie miałem pojęcia co, więc szybko z tego zrezygnowałem. Pewnie wyglądam idiotycznie…
- Wypadł ci z kieszeni gdy ode mnie odskoczyłeś- chłopak skinął na coś co trzymał w ręce, spojrzałem w dół i niepewnie złapałem krawędź swojego telefonu, szybkim ruchem zabierając go z jego ręki.
- Dzi… dzięki- mruknąłem i odsunąłem się od nieznajomego na odpowiednią odległość. Nastała cisza, przygryzłem wargę nie bardzo wiedząc co mam teraz zrobić. Przecież nie mogę teraz tak po prostu sobie odejść, a odezwać też się nie odezwę…
- Jestem Will- powiedział brunet wyciągając rękę.
- S-simon…- dlaczego ja muszę się jąkać! Jak mam przezwyciężyć lęk skoro nie potrafię nawet się przedstawić..
- Wybacz, że cię wystraszyłem, zupełnie nie to chciałem osiągnąć- zaśmiał się.- Chciałem dowiedzieć się jak dojść do klasy z matematyki…
Niepewnie podniosłem lewą rękę wskazując na odpowiedni korytarz.
- Do końca… drzwi z numerem 34.
- Dziękuję!- ruszył we wskazanym kierunku.- A przy okazji... dobrej muzyki słuchasz- puścił mi oczko i zniknął za rogiem. Przez chwilę stałem nieruchomo, przemieniając tlen w dwutlenek węgla. Właśnie porozmawiałem z kimś obcym… i… chyba nawet nie było aż tak tragicznie… 
Westchnąłem i chowając telefon do kieszeni, ruszyłem do biblioteki szkolnej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz